Nie czuję się najlepiej. W zasadzie nie wiem, jak mam się czuć. Znowu się prze prowadzamy, tym razem do Londynu. Nie rozumiem, jak wiele razy mamy zmieniać miejsce zamieszkania. To chore. Już zdążyłam się za przyjaźnić, a tu znowu telefon do taty z pracy. Dobrze, że mam mojego brata Ian'a bez niego nie wiem co bym zrobiła. Bardzo go kocham, bardzo się zmieniliśmy od rozstania rodziców. Chyba dorośliśmy, ale czasem banda z nas dzieciaków. Musze już iść się spakować.
Zamknęłam pamiętnik po czym się ubrałam w to:
Uczesałam moje włosy w wysokiego koka i zeszłam na dol na śniadanie.
- Dzień dobry, siostro. Jak się spało? - Zapytał Ian.
- Hej, Ian. Spało się dobrze. Co jesz? - Spytałam się Ian'a, zerkając w miskę z płatkami i mlekiem. Zrobiłam się głodna, wiec postanowiłam zrobić sobie to samo.
- Spakowana? Bo ja już prawie tak. - Powiedział z pełną buzią.
- Nawet nie zaczełam.
- Jak zjemy, mogę ci pomoc jak chcesz.
- Nie, nie trzeba sama to jakoś ogarnę.
- Dobra, jak chcesz. - Powiedział i wstał od stołu. Zabierając miskę ze stołu, do kuchni. Po chwili dokończyłam mój posiłek, miskę wstawiłam do zmywarki. Wbiegłam na gore do mojego pokoju. I zaczełam się rozglądać po nim. Nic nad zwyczajnego w nim nie było, nawet pożądnie się nie rozpakowałam z poprzedniego razu. To nawet lepiej, mniej roboty. Mam nadzieje, że tym razem zostaniemy tam dłużej.
~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*Hejka, nazywam się Adrianna, mam zamiar pisać opowiadanie o One Direction. Dopiero zaczynam wiec proszę komentujcie to. Jak na razie jest tylko prolog, ale mam zamiar dodać w najbliższym czasie Pierwszy rozdział. Tak wiec, komentujcie :D Miłego czytania.